Wojna: powstrzymać ją czy wygrać?

Artykuł pierwotnie ukazał się 14 IV 2018 r. pod tytułem „Война: остановить или выиграть?” na stronie geopolitica.ru. Przetłumaczył Jakub Wieczorek.

Początek

Zaczęło się. 13 kwietnia w piątek zaczęła się końcowa bitwa.

Poprzedził ją ciąg wydarzeń, które przygotowywały uderzenie Amerykanów i ich sojuszników na Damaszek: pseudootrucie Skripala, sfingowany chemiczny atak, wstępne uderzenia Izraela itd., co zresztą nie ma już żadnego znaczenia. To wojna USA, Anglii i Francji (t.j. atlantyckiego bloku) przeciwko Rosji i sojusznikom, przede wszystkim Iranowi. Syria to miejsce tego eschatologicznego starcia.

USA i ich sojusznicy o wykorzystanie chemicznej broni oskarżyli Rosję. Ale do czego potrzebowali sprawy Skripala? To wojna przeciw nam. Przeciwko każdemu z nas. Nikt się nie odwróci. I to, że my nie jesteśmy winni, nie ma żadnego znaczenia. To pretekst, o którym już zapomniano w akcie bezpośredniej agresji przeciwko nam.

Po pierwszych uderzeniach zaproponowano nam od razu się poddać. Teraz nie warto dalej dowodzić, że to „nie Nowiczok” i że „białe kaski odegrały scenkę w Gucie”. Tego nikt nie usłyszy. Teraz o wszystkim zadecyduje bezpośrednie starcie wojenne. Kiedy wojna się zaczęła, u obu stron jest tylko jedno wyjście – wygrać ją.

Teraz wszyscy będą mówić: to jeszcze nie wojna. Dobrze, jeszcze nie w pełni. Ale nikt na nasze protesty do tej pory nie zareagował. Oni uderzyli w nas wprost.

Geopolityka: atlantyzm atakuje

Pierwsze krótkie wyjaśnienia co do wojny. To geopolityczne starcie atlantystów i eurazjatów, zwolenników jednobiegunowego świata i zachodniej hegemonii przeciw światu wielobiegunowemu.

Dlaczego atlantyści zdecydowali się na ten krok? Najbardziej racjonalne wyjaśnienie jest takie: zaczęli poważnie przegrywać. Przy czym nie wyobrażamy sobie nawet jak bardzo. To wyjaśnia demonizację Rosji, która z większością rzeczy, o jakie się ją oskarża, nie ma żadnego związku. Sprawy u globalistów i Zachodu w ogóle mają się źle, raczej z przyczyn wewnętrznych. Choćby samo istnienie Rosji i Chin czyni z nich świadków ich [Zachodu] krachu, co sprawia, że jest on jeszcze ostrzejszy. Dlatego wojna w tej sytuacji, najwyraźniej, to jedyny sposób przedłużyć agonię jednobiegunowego świata. To może zadziałać, ale może też tylko przybliżyć jego krach.

W Syrii Rosja i jej sojusznik Iran w pełni zmieniły równowagę sił na Bliskim Wschodzie, stworzywszy nową architekturę, z której atlantystów po prostu wyjęto. Turcja wahała się i coraz bardziej przesuwała się w stronę eurazjatyzmu. Dlatego nie pozostawało nic innego jak załatwić sprawę wojną. To wojna atlantystów przeciw eurazjatom.

Zwolennicy wielobiegunowości, realizmu i przeciwnicy globalizmu na samym Zachodzie są przeciwko tej wojnie – są i będą. Ale w warunkach wojennych działań spróbuje się ich nie tylko zagłuszyć, ale być może poddać represjom. Wszystko wygląda bardzo poważnie. Ale poważne jest życia, historia, poważne są narody i państwa, kultury i religie. Histeryczne uśmieszki Postmodernizmu, które stały się normą, zniknęły jak dym. Nie jesteśmy tylko świadkami, ale i uczestnikami Wielkiej Wojny Kontynentów. Mówię o tym od końca lat 80-tych. Dzisiaj – chyba najbardziej jasne potwierdzenie tego, jak bardzo ważna jest geopolityka. Jeśli nic o niej nie chcecie wiedzieć, to nie oznacza jeszcze, że jesteście wolni od jej praw. Cywilizacja Morza naniosła pierwszy bezpośredni atak – na razie symboliczny – na cywilizację Lądu.

Eschatologia: Armagedon bardziej niż prawdopodobny

Nie da się nie zwrócić uwagi na znaki czasów.

Po pierwsze: to wojna na Ziemi Świętej, po której stąpał Zbawiciel. W niej biorą udział zarówno Zachód, razem z Izraelem reprezentujący siły Antychrysta, jak i Rosja – jako katechon – i Iran, oczekujący przyjścia Mahdiego. Wszystko wskazuje, że mowa jest o końcowej bitwie. Tak, Armagedon jest bardzo prawdopodobny.

Zgodnie z islamską eschatologią w Damaszku – w meczecie Umajjadów – ma nastąpić Drugie przyjście. Następnie ci wierni Mahdiemu (islamskiemu Zbawicielu) i Chrystusowi będą razem mierzyć się z siłami Dadżdżala [islamskiego antychrysta].

To, co dzieje się w Izraelu – atak na strefę Gazy – także nosi znamiona eschatologiczne. To Izrael popchnął USA i Trumpa do rozpoczęcia wojny przeciwko Rosji. Antychryst tak właśnie powinien był postąpić.

Dyspensacjonaliści w USA dawno – dłużej niż sto lat, począwszy od Scofielda i jego Biblii z komentarzem – przygotowują się do Armagedonu, w którym Izrael i chrześcijańscy syjoniści, „na nowo narodzeni” protestanci, zderzą się z armiami Goga i Magoga, rozumianych [w obecnym konflikcie] jako Rosjan. I właśnie my, Rosjanie, na Ziemi Świętej jesteśmy w stanie faktycznej wojny z Izraelem i jego «na nowo narodzonymi» protektorami.

Rosja wyszła z komunistycznej epoki i odrodziła (choćby formalnie) prawosławną i państwową tożsamość. Przy całej połowiczności i niekiedy karykaturalności tego odrodzenia, teraz wszystko to nabiera sensu. Odtworzyliśmy wielkość katechona, którą paradoksalnie nosiła na sobie także Rosja Sowiecka (nie dzięki ateizmowi i materializmowi komunistów, a im na przekór). I teraz bezpośrednie starcie z „synem zagłady”, który nie może przyjść na świat dopóty, dopóki ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca (2 List św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan).

Kilka lat temu stałem na górze pod Damaszkiem, na której według tradycji Kain zabił Abla. Byłem w pełni świadom, że miasto pod moimi nogami będzie przyniesione w ofierze temu zabójstwu, które trwa po dziś dzień. Wielki czas archetypów – powszechnych zbrodni i powszechnych zwycięstw – nigdy nie przynależy tylko do przeszłości, a przynależy wieczności. Kain zabija Abla cały czas.

Wszystkie oznaki mówią o tym, że to Ostatnia Bitwa, Endkampf. Zawsze jednak jest szansa, że wszystko znowu zostanie odłożone. Jest to możliwe, ale kiedyś już odłożone nie będzie. Nie wiemy, kiedy się zacznie. Ale pewnego razu zacznie się już na pewno. I bardzo możliwe, że ten pewien raz właśnie nastąpił. A przynajmniej nie możemy być pewni, że to jeszcze nie teraz.

Wojna ideologiczna

Oczywiście, przede wszystkim należy powstrzymać wojnę. Ale… to będzie oznaczało to samo co nasze zwycięstwo. Jeśli Trump zadowoli się uderzeniami, to znaczy, że wygraliśmy. I, w takim razie, po co w ogóle zrobiono? Im potrzebna jest nasza porażka. Dlatego to wszystko raczej nie ograniczy się do tego, co już zrobiono. To najpewniej dopiero początek. Musimy oczekiwać uderzeń i na drugich frontach – Ukraina (w rodzaju „oddajcie Krym”), Karabach, wtargnięcie ISIS w Azję Środkową itd. Ale rzecz najbardziej poważna to powstanie szóstej kolumny. Rosyjskie władze poza Putinem i wojskowych składają się niemal całkowicie z tych, którzy ideowo są po stronie naszych wojennych przeciwników: niektórzy trzymają tam pieniądze i skrywają rodziny, niektórzy są solidarni z Izraelem, inni po prostu z egoizmu nie zamierzają solidaryzować się z krajem i narodem, idącymi do ostatniej bitwy za Chrystusa i Świętą Ruś. Ich to nie obchodzi. I w miarę tego, jak sytuacja będzie się rozwijać, oni z pewnością uderzą od tyłu. Po prostu nie mogą nie uderzyć.

Techniczne aspekty wojny to zawsze tajemnica. Bezskutecznie zgadywać i spekulować, ile kto ma rakiet, a kto i jak blefuje. Wszystko to to albo bzdury, albo tajemnica państwowa. Ale właśnie ideologiczne i religijne aspekty, a także geopolityczną analizę z pewnością możemy rozwijać.

I tak: czy można powstrzymać wojnę? Nie sądzę. Jeśli USA, Izrael, Anglia i Francja nie osiągną wspaniałego zwycięstwa, będą iść dalej. To oni zaczęli. Dlatego nas czeka albo walczyć, albo odstąpić. Ale problem jest taki: czerwona linia, do której można odstępować, nie istnieje. A, ściślej, została już przekroczona. Każde nasze zwolnienie lub bierność zostanie bezzwłocznie wykorzystane kolejnymi krokami wroga. Mamy do czynienia nie tylko z interesami, ale i z wojną ideologiczną. Dla Antychrysta katechon i Machdi – zło. Dlatego, jeśli okażemy słabość, oni okażą siłę.

Zachód nie ma żadnych racjonalnych powodów, by tę wojnę zaczynać. Jedyne wyjaśnienie to wyjaśnienie eschatologiczne i ideologiczne. Jednobiegunowy świat załamuje się tak jak zachodnia hegemonia. Oni nie mogą do tego dopuścić, szczególnie w sytuacji, kiedy na przeciwnym końcu my – my i mahdijski Iran.

Dlatego wyjście jest jedno. Sami rozumiecie, jakie.


© 2018 Ośrodek Polityki Rozumnej. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powered by Hydejack v8.1.1