Istota syjonizmu

Artykuł pierwotnie ukazał się 14 VI 2018 r. pod tytułem „Сущность сионизма” na stronie geopolitica.ru. Przetłumaczył Jakub Wieczorek.

Jak każda inna religia, judaizm ma wiele wymiarów. Mówić o nim tak po prostu, chwaląc go lub przekreślając – to prymitywne.

Judaizm związany jest z wyobrażeniem o tym, że Żydzi są narodem wybranym (w pierwszej kolejności – w sensie religijnym). Ich cel to doczekać się Mesjasza, który będzie królem Izraela. W ten właśnie sposób ich religia związana jest z oczekiwaniem Pomazańca.

Według judaizmu, na początku pierwszego tysiąclecia Żydzi udali się na rozproszenie. Druga świątynia została zniszczona i zaczęła się dwutysiącletnia historia ich rozproszenia. Ta epoka to część judejskiej tradycji. Sens tkwi w tym, żeby odkupić grzechy Izraela, nagromadzone na poprzednich historycznych etapach. Jeśli to odkupienie będzie rzeczywistym, a skrucha głęboka, to, według judejskiej tradycji, pojawi się Mesjasz, co oznaczać będzie błogosławieństwo dla narodu wybranego przez Boga. W tym przypadku: powrót Żydów do Izraela, ustanowienie niepodległej państwowości i zbudowanie Trzeciej Świątyni.

Taka jest struktura żydowskiej kultury oczekiwania. Najbardziej reprezentatywnymi przedstawicielami tego podejścia są fundamentaliści z ruchu „Neturei Karta”. Mówią, że żydowski Bóg nakazał znosić trudności wygnania, dlatego należy poczekać do końca i odkupić grzechy. A gdy przyjdzie Mesjasz, wtedy można wracać na Ziemię Obiecaną.

Jak to się stało, że państwo już powstało, a zakazy zostały naruszone? Żeby zrozumieć, dlaczego współczesny Izrael stoi w pełnej sprzeczności z żydowską religią, trzeba wrócić do wieku XVII-ego, w epokę pseudo-mesjasza Szabetaja Cewi (sabataizm). On ogłosił, że jest mesjaszem, i dlatego żydzi mogą wracać do Izraela. Los Szabetaja Cewi był smutny: gdy przybył do osmańskiego sułtana z pretensjami do Palestyny, dali mu wybór: albo odrąbać głowę, albo przyjąć islam. I tu dzieje się coś dziwnego: Szabetaj Cewi przyjmuje islam. Wtedy dla wspólnot żydowskich było to wielkim rozczarowaniem.

Jednak pojawili się naśladowcy Szabetaja Cewi (sabataizm) – w szczególności nauka ta rozprzestrzeniła się wśród aszkenazyjczyków i żydów Europy Wschodniej. Równolegle rozwijał się ruch chasydyzmu, który nie miał eschatologicznej, ani mesjańskiej orientacji, ale rozpowszechniał kabalistyczne nauki wśród zwyczajnych ludzi.

W niektórych sektach sabataizmu (w szczególności, wśród frankistów w Polsce) wynikła teologia: jakoby Szabetaj Cewi był prawdziwym mesjaszem, a przejścia na islam dokonał celowo; w ten sposób wybrał „świętą zdradę” (zdradził judaizm dla przybliżenia przyjścia Mesjasza).

Według takiej logiki można spokojnie przechodzić na drugie religie – Frank, dla przykładu, przeszedł na początku na islam, potem na katolicyzm, udowadniał, jak Judejczycy jedzą chrześcijańskich młodzieńców… W pełni przekroczył wszystkie formy talmudyzmu, zdradził swoją wiarę – ale tajna doktryna Franka opierała się na tym, że od XVII wieku samo wyobrażenie Mesjasza zmieniło się. Teraz Mesjaszem stali się sami Żydzi – nie trzeba na niego czekać, dlatego, nawet jeśli zdradzisz swoją religię, jesteś świętym – i bogiem.

W ten sposób narodziła się intelektualna atmosfera dla syjonizmu. Syjonizm to żydowski satanizm, satanizm wewnątrz judaizmu, wywracanie wszelkich fundamentów. Jeśli w judaizmie trzeba czekać na nadejście Mesjasza, to w syjonizmie już sami Żydzi są bogiem. I stąd naruszenia talmudycznych przykazań.

Stąd specyficzne relacje między syjonizmem a judaizmem. Z jednej strony, syjonizm to przedłużenie judaizmu, z drugiej – to jego zaprzeczenie. Syjoniści mówią, że pokutować już nie ma za co, oni wycierpieli wystarczająco, i są bogiem.

To wyjaśnia osobliwość współczesnego syjonistycznego państwa, które opiera się nie tylko na Izraelu, ale i na zeświecczonych Żydach, Żydach-liberałach, Żydach-komunistach, Żydach-kapitalistach, Żydach-chrześcijanach, Żydach-muzułmanach, Żydach-hinduistach itd. Wszystkich, którzy stanowią sieć frankizmu – każdy z nich może spokojnie realizować świętą zdradę: budować państwo, umacniać światowe panowanie, ustanawiać zakaz krytyki syjonizmu (w niektórych amerykańskich stanach krytykę państwa Izraela przyrównuje się do antysemityzmu).

Dalej zostaje im już tylko jeden krok – wysadzić Meczet Al-Aksa i przystąpić do budowy Trzeciej Świątyni. Przy okazji, na badania nad Wzgórzem Świątynnym Kneset wydzielił już środki – wszystko zmierza w tym kierunku.

Jak można ugasić konflikt, mający na tyle głęboką metafizyczną podszewkę, przez zwrócenie się do ONZ z frazami „dawajcie, pogódźmy się” lub „dawajcie, będziemy przestrzegać praw człowieka”? W palestyńskim konflikcie prawa człowieka ich [syjonistów] nie obchodzą. Co więcej, słyszymy od nich coraz bardziej absurdalne oświadczenia – na przykład, zarzuty o antysemityzmie pod adresem akurat tych, którzy bronią semitów-Palestyńczyków.

Jeśli wyrwiemy się poza granice hipnozy, mgły bezmyślności i postmodernistycznej defragmentacji świadomości, zobaczymy bardzo interesujący, choć straszny obraz tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie.


© 2018 Ośrodek Polityki Rozumnej. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Powered by Hydejack v8.1.1